|
Przeszukaj Listonosza
Polecamy Witryny
● blogi
● wizytówki
● praca
● ogłoszenia
● internet
● brukowiec
● bajeczka
Sponsorzy
Imieniny - Prezenty
Urodziny - Prezenty
|
LIST Z DNIA 25 VII 1665
Au camp, 25 VII [1665].
Jedyna pociecho duszy i serca mego!
Nie co dzień, ale co minuta rad bym się pytał o zdrowiu twoim, moja śliczna panno,
bez której widzenia już ledwo żyć mogę; i lubo po łasce bożej i po twojej serca
mego miłości nie mam nic na tym świecie nad honor milszego, tedy przyznać się, moja
duszo, muszę, że mi i ten z ciężkością zatrzymać przyjdzie, jeśli inszego do
widzenia prędkiego najśliczniejszej Jutrzenki nie będzie sposobu. Wierzę, że też
nikt na świecie nade mnie tego nie uznał na sobie: kochać dziesięć lat z
nieporównaną z ni z kim pasją, doczekać się szczęścia prawie niespodziewanego
nigdy, odnieść zupełną nagrodę, mieć w posesji to, co jest nieporównanego ze
wszystkim światem - i potem z tego się nie cieszyć i oddalać się, i upuszczać
prawie z rąk skarb nieoszacowany, przy którym by się na wieki przykować potrzeba!
Nieraz to sam wymawiam i Królowi JMci, i innym, że mi wielką czyni krzywdę. Wołał na
mnie z drugimi, żebym się żenił, i pokoju mi nie dawał; a teraz mi nie tylko
mieszkać, ale i nacieszyć się nie dopuszcza, luboć się moje nie może, chyba z
ostatnim duchem, skończyć ucieszenie.
Uważże tedy, moja jedyna Mamusieńku, jako to ciężko znosić i jako to jest dur
eloignement, et combien me cause de tourment. Muszka mię też znowu w liście tak
skomosiła, że już ledwie szaleć nie przyjdzie. O, duszkoż by się teraz choć w
mizerną obrócić płeszkę! Ja nie wiem, jeśli też to kiedy na myśl mojej przyjdzie
dobrodziejce; bo mnie i śpiąc, i jedząc, i chodząc z myśli wszystkie śliczności
najkochańszej Diany zejść nie mogą. Sam się jednak wydziwić nie mogę, jako mię we
wszystko jedyna moja odmieniła Cassandre, że lubo wola i apetyt jest wielki, o
okazję też nietrudno, a przecie pomyśleniem jednym, za to ślubuję, przeciwko mojej
Jutrzence zgrzeszyć nie mogę.
M. St. Germain przyjechał wczora; będzie przy mnie i wszystko dla niego uczynię
według woli i rozkazania mojej duszy. Przywiózł mi też conserves des fleurs
d'orange. Wierzę, że nic na świecie nie masz lepszego - prócz jednak
przecię jednej rzeczy, która w sąsiedztwie bliskim z muszką siedzi. Tak jednak
kładę, że gdybym był tej rzeczy gustu nie wiedział, tedybym te conserve za
najlepszy był osądził smak. Szylwacht że tęskni, wątpić nie potrzeba; o żadnej
jednak inszej nie myśli służbie, tak sobie tamtą u muszki upodobał kwaterę, w
której, gdyby mu można dziś być, wszystko, cokolwiek ma i mieć może, z drogą by na
to ważył duszą.
Nowin różnych sam siła, o których byłoby co pisać, ale woli się piórko milszą
i smaczniejszą bawić materią. Celadon dysgustów pełen z różnych okazyj, znosi to
jednak wszystko dla Bukieta, że tak chce i tak mu każe; dowie się jednak Róża, jeśli
kto lepiej i życzliwiej starał Kupcowi paryskiemu nad niego. M. Kielmski przyjechał
przed wczorem, ale nań krzywo patrzą; proszę, racz tam Wć przecie jego trzymać
stronę. A M. Comminges dał Król JMć kompanię gwardii rajtarską, która bywała pod
p. Bielińskim, i jeszcze mu więcej do niej przydać chce.
Myśmy się tu już zbliżyli, od Sanu tylko pół mili stoimy; jutro się przezeń
przeprawować będziem. P. Lubomirski pod Jarosławiem stał, siedm tylko mil od nas;
powiadają, że się wczora ruszył i idzie ku Wiśle. Jeśli tak, to bardzo blisko od nas
pójść musi; po trzecim tedy dniu pewnego byśmy się z nim spodziewali zejścia. Tylko
nam tak wszyscy udają, że pola stawić nie zechce, ale ustępować to tam, to sam
komunikiem; co by w długą pójść musiało i musielibyśmy, piechoty porzuciwszy,
komunikiem także za nimi chodzić, bo inaczej nie byłoby temu końca, i na co bym ja i
sam umierać musiał, włócząc się ni tego, ni owego, bez serca i duszy mojej. P.
podstoli koronny we czwartek ze trzema chorągwiami przyszedł do p. Lubomirskiego, a
starosta radomski we dwóch kornetach; to tak pewna, jakem ja człowiek, iże żołnierzom
znowu jakieś w tych dniach rozdawał pieniądze.
Ciokolatę jeśli Wć masz, moja duszo, przyślij mi Wć; tylko by garnuszka potrzeba,
choćby wziąć ten u M. des Noyers, a taki mu odrobić kazać; także i to drewno do
kłócenia albo zamieszania. Cytryny, pomarańcze, kasztany jeżeliby były, przyślij mi
Wć moja duszo.
Zdrowie swoje, moja śliczna dobrodziejko, konserwuj Wć tak jako moje własne,
ponieważ Wć moje przekładasz nad swoje. Zmiłuj się, moja duszo, uczyń to dla mnie,
bo inaczej prędko byś o stracie mego własnego usłyszała odoru. Ja z łaski bożej
teraz nie najgorzej; głowa przecię bolewa i rumatyzm podczas przypada. To jednak za
największe stanie mi lekarstwo, kiedy jako najczęściej słyszeć będę, że serce moje
zdrowe, a kocha tak, jako kochała swego wiernego Celadona, który sto tysięcy milionów
razy całuje i w gębusię, i w oczko, i w rączki, i w nóżki, i w muszkę swoją
najśliczniejszą Mamusieńkę.
Jeśli tam który z moich śliczną Jutrzenkę poturbował listów, przepraszam
uniżenie, bo była niesłychanie długo poalterowana Beaulieu., którą wolno
będzie za szczęśliwym się ujrzeniem najśliczniejszemu osiec Bukietowi, byle się
nigdy na nią nie gniewać i zimnej jej nie pokazywać miny. Notre frere jeśli
jeszcze nie wyjechał z Paryża, racz mi Wć oznajmić, boby mi tam kilku rzeczy sprawić
potrzeba. Kłaniać się tam wszystkim uniżenie proszę, pisząc au palais
enchante. Ja, Bóg widzi, że czasu i minuty nie mam jednej; nagrodzę to jednak,
jeśli P. Bóg zdrowo powróci. List a notre tante przez inszą prześlę okazję.
M. Millet kłania Wci, moje serce. Stawa ze mną wespół i ustawicznie u mnie bywa.
Człowiek niesłychanie dobry, ale tak ucieszny, że umieram sto razy na dzień ze
śmiechu, kiedy się kłóci avec ses domestiques, a najczęściej z swym
nieszczęsnym majorem.
Listy od niego, komu należą, kazać pooddawać. Warszawskim damom wszystkim nisko
kłaniam. Materyjki szarej albo popielatej lepiej przysłać próbkę, bo kitajka bardzo
słaba, i ta materyjka moja szara już wniwecz poszła.
Powrót
|