Najśliczniejsza serca i duszy pociecho!
Nie czwarty dzień, ale czwarty rok już i więcej, zda mi się, jakom się z moim
rozjechał sercem. A jeszcze najcięższa, że żadnej po odjeździe moim od duszy mojej
nie odebrałem wiadomości, lubo już kilka z Warszawy przyszło okazy j; a to się
dlatego dzieje, żem ja wszystkie poprzedził poczty i żadnego tu dotąd, który by po
mnie wyjechać miał, nie widziałem. Jak ciężko, jak tęskno z duszy kochającego
Sylwandra bez swej Astrei! Snadno imaginować, co się z takim dzieje, kto bez duszy i bez
serca, bo to wszystko w Warszawie zostało.
Co się z nami sam dzieje, ichmość drudzy wypisują. Ja tylko to
namieniam, że gdyby mię byli słuchali, tedyby to teraz sześcią kroć, jako
obiecowali, sprawili byli tysięcy, czego potem kilką nie naprawią milionów. Wołałem
ustawicznie, swarzyłem się - nie pomogło nic, bo się tylko ichmość drudzy na
koncepta zdobywali i kontradykowali, choć nie było czemu. Niech wspomni sobie Jutrzenka,
jak dawno pisała do la Poudre, że jest wszystko, że pieniądze są; a teraz ci
narzekają, co im na tym należy, że ich Hamaleon niewcześnie przestrzegł. Cóż tedy
po tym było mnie oszukiwać, a sobie źle czynić?
Jako się zamieszało wojsko jmp. wojewody krakowskiego, dowiesz się Wć moje serce.
Dosyć, że na słabym bardzo było włosku dostojeństwo Pańskie i sama osoba jego.
Czyniliśmy wczora, co tylko mogło być sposobów. Na tym tedy stanęło, aby ci kupcy,
co mieli dać dwakroć [sto i] trzydzieści tysięcy, dali spełna trzykroć, materyj
zaś, sukien i różnych fantów wziąć u miasta za kilkadziesiąt tysięcy; ostatek na
zastaw dostawać. Niechby się wszyscy przyłożyli do tego. Ja wszystkich moich rzeczy,
dla dobrego przykładu, które tylko mam, zastawić pozwalam, bo to o reszt ostatni idzie.
Jeśli tego nie będzie, pewnie zginiemy. Racz to Wć opowiedzieć.
Konnych chorągwi dotąd przy Królu JMci nie masz, tylko sześć. Tamta strona
mocna i zła bardzo, i o kilka tylko już od nas mil. Prędko, rozumiem, uczynimy z sobą
próbę, skoro się tylko te jmp. wojewody krakowskiego uspokoi wojsko. - W Zamościu był
p. Lubomirski; nie wiemy, jeśli go swymi osadził ludźmi. Mnie cale zniesiono wszystką
Zółkiewszczyznę, stał tam p. Lubomirski więcej niżeli dni dziesięć. Teraz o nim
różne wiadomości. Był już około Zamościa i zaś udają, że się miał obrócić ku
Sanowi. Języka prowadzą, będzie za godzinę pewna wiadomość. -
Te trzykroć sto tysięcy, dla Boga, niech będą, boby było bardzo źle. Regimentowi
p. Koryckiego niechaj pospieszać każą. Koń mój gniady skoro ozdrowieje, każ mi go
Wć odesłać. Materii błękitnej takiej, jaka na Waszecinym justaucorze, każ Wć
popatrzać w Warszawie.
Więcej pisać nie dopuszcza czas, bo poczta wychodzi. - M. Millet siedzi nade mną,
żeby skończyć. Obłapiam tedy i całuję śliczne rączki i nóżki mojej duszy. O
gębusi już nie wspominam ani myślę, boby i minuty w obozie wytrwać niepodobna.